Bankowość. Potem media i sprzedaż. Potem fintech. Potem medtech. Potem e-commerce. Teraz infrastruktura strategiczna na poziomie państwowym.
Kiedy patrzę na to z dystansu, wygląda jak chaotyczna ścieżka. Ktoś mógłby zapytać: czy w ogóle wiedziałaś co robisz?
Szczerze? Nie zawsze. Ale każde przejście nauczyło mnie czegoś, czego nie dało się nauczyć inaczej. I dziś jestem przekonana że to właśnie ta różnorodność jest moją największą siłą, nie słabością.
Kiedy przechodziłam z bankowości do mediów i sprzedaży, czułam się jak ktoś bez podstaw. Inny język, inni klienci, inne zasady gry. Bałam się że będę musiała zaczynać od zera.
Po kilku tygodniach zrozumiałam coś ważnego: branża to kontekst. Umiejętność prowadzenia ludzi, rozmawiania z klientami, organizowania pracy zespołu, rozwiązywania konfliktów - to przechodzi razem z Tobą. Twoje umiejętności nie znikają bo zmieniłaś sektor.
To co się zmienia to słownik, regulacje, tempo i to co dla danej branży jest "normalne". Tego się uczysz w marszu i zazwyczaj szybciej niż myślisz.
Przejście do fintechu było jak zmiana biegu z trzeciego na piąty. W bankowości tradycyjnej decyzje zapadały tygodniami, procesy były ustalone, ryzyko minimalizowane na każdym kroku. W fintechu - termin "na jutro" oznaczał naprawdę jutro.
Tu nauczyłam się priorytetyzacji w czasie rzeczywistym. Nie "co jest ważne", tylko "co jest ważne teraz, w tej godzinie, biorąc pod uwagę że za chwilę priorytety się zmienią". Zarządzałam portfelem projektów wdrożeniowych. Bez tego tempa nie nauczyłabym się odróżniać prawdziwego pożaru od fałszywego alarmu, a to jest umiejętność która zostaje na całe życie.
Potem trafiłam do medycyny - systemy diagnostyczne, elektroniczna dokumentacja medyczna, integracje ze standardami HL7, FHIR, DICOM. Klienci: laboratoria, szpitale kliniczne.
To było zupełnie inne doświadczenie. W fintechu błąd kosztował pieniądze i reputację. W medtechu błąd mógł oznaczać że lekarz dostanie złe dane o pacjencie.
Nauczyłam się czegoś co zmieniło moje podejście do zarządzania ryzykiem na zawsze: w niektórych branżach "wystarczająco dobre" nie istnieje. Trzeba było zwolnić, dopracować, przetestować trzy razy więcej niż gdziekolwiek wcześniej. I to nie było marnowanie czasu, to było właściwe tempo dla tego kontekstu.
Każda branża ma swoje "wystarczająco dobre". Część Twojej roboty jako PM to rozpoznać jakie ono jest zanim zacznie być za późno.
W e-commerce nauczyłam się myślenia produktowego - zarządzania katalogiem ponad tysiąca artykułów, analizy rynku, strategii cenowej, cyklu życia produktu. To było środowisko gdzie nic nie jest "skończone" wszystko jest w ciągłej iteracji.
To doświadczenie zmieniło moje podejście do projektów. Przestałam myśleć o "zakończeniu" jako celu. Zaczęłam myśleć o tym jak zostawić system, proces, zespół w stanie który umożliwia dalszą ewolucję bez mojej obecności.
Teraz pracuję przy projekcie infrastrukturalnym na poziomie państwowym. Skala jest inna niż wszystko co znałam wcześniej. Liczba interesariuszy, formalność procesów, waga decyzji, wszystko jest pomnożone.
Tu najbardziej doceniam to czego nauczyłam się we wszystkich poprzednich miejscach. Tempo z fintechu. Precyzję z medtechu. Myślenie systemowe z e-commerce. Każda z tych umiejętności znajduje tu zastosowanie tylko w innej proporcji.
Po pięciu przejściach branżowych mogę powiedzieć jedno z całą pewnością: rzeczy które dają Ci przewagę nie są specyficzne dla branży.
Umiejętność słuchania ludzi i rozumienia czego naprawdę potrzebują. Zdolność do szybkiej orientacji w nowym środowisku: kto tu decyduje, jak się tu pracuje, co jest ważne. Komfort z niepewnością, bo na początku w nowej branży zawsze czujesz się trochę zgubiona, i to jest normalne. Umiejętność zadawania pytań bez wstydu - "wytłumacz mi to tak jakbym nie znała tej branży... bo nie znam."
I jedna rzecz która zaskakuje najbardziej: każda branża, którą poznałaś, staje się punktem odniesienia w następnej. Kiedy widzę proces w nowym miejscu, automatycznie porównuję go do tego jak działał gdzie indziej. Czasem to daje pomysł na usprawnienie którego nikt na miejscu by nie wymyślił, bo nigdy nie widzieli innego sposobu.
Strach który czujesz na początku jest normalny. Każdy go czuje. I mija szybciej niż myślisz, zazwyczaj w ciągu pierwszych kilku tygodni, kiedy zaczynasz rozumieć rytm nowego miejsca.
Nie musisz znać branży żeby być w niej dobrym PM-em od pierwszego dnia. Musisz umieć się szybko uczyć, słuchać ludzi którzy tę branżę znają, i nie bać się powiedzieć "nie rozumiem, wyjaśnij mi to."
To co zbudowałaś w jednej branży nie zostaje za Tobą kiedy odchodzisz. Idzie z Tobą i czyni Cię lepszą w następnej.